Sześciu sprzymierzeńców w walce z tłuszczem na brzuchu
Awokado, zielona herbata, jogurt, borówki, bulgur i mleko czekoladowe to najlepsi sprzymierzeńcy w walce z dużym brzuchem – czytamy w serwisie MSNBC.
(more…)
Powiązania Międzynarodowej Organizacji Zdrowia z korporacjami farmaceutycznymi
Czołowi naukowcy z Międzynarodowej Organizacji Zdrowia, którzy doradzali w sprawie przeciwdziałania świńskiej grypie, mieli powiązania finansowe z koncernami produkującymi leki na grypę. Opublikowany raport prezentuje wyniki wspólnego śledztwa “BMJ” i organizacji pozarządowej “Biuro Dziennikarstwa Dochodzeniowego”. Dotyczyło ono okoliczności towarzyszących decyzjom podejmowanym przez WHO podczas wzrostu zachorowań na świńską grypę rok temu i ptasią grypę w 2004 roku.
(more…)
Długo chorujesz, możesz stracić pracę
Gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy krócej niż 6 miesięcy i choruje dłużej niż 3 miesiące, pracodawca może rozwiązać z nim umowę o pracę.
(more…)
Szansa dla matek z rzadkimi wadami genetycznymi?
Genetycy stworzyli zarodki z materiałem genetycznym mężczyzny i dwóch kobiet. Jest nadzieja, że matki z wadami genetycznymi będą rodzić zdrowe potomstwo.
(more…)
Halucynogeny znowu badane
Jak podaje „New York Times”, amerykańscy naukowcy znowu zaczynają interesować się terapeutycznym działaniem grzybów halucynogennych.
(more…)
Alkohol nie chroni palaczy przed udarem
Picie niewielkich ilości alkoholu chroni przed udarem mózgu, ale tylko niepalących.
(more…)
Brazyliski minister zdrowia zaleca miłość na nadciśnienie
Brazylijski minister zdrowia Jose Gomes Temporao zalecił Brazylijczykom, oprócz innego wysiłku fizycznego, regularne uprawianie seksu w celu uniknięcia chronicznych chorób, takich jak nadciśnienie tętnicze.
(more…)
Wirująca owieczka
Dawno oczekiwana wycieczka na Pierwszy Upust Wody Na Zaporze Leśniańskiej za nami. Ekstremum nie było, ale fajna zabawa całkiem niezła. Poza samą rzeką jestem pod wrażeniem okolicy, a przede wszystkim głównej atrakcji, czyli niemieckiej zapory imponująco zamykającej zalew.
Sam odcinek od zapory do Lubania miał kilka ciekawszych momentów WW i dłuuuugi odcinek bez emocji za to mocno relaksujący. Był na tyle relaksujący i długi, że w niedzielę pływaliśmy już tylko na odcinku do toru kajakowego w Leśnej. A na samym torze emocji dla takiego amatora WW, jak ja, było wystarczająco. Co mnie bardzo cieszy, to to, że widzę progres od zeszłego roku, coraz częściej rzekę pokonuję w odpowiedniej konfiguracji (głową do góry) i mogę już pobawić się na małych falkach, a nie tylko walczyć o przetrwanie. Ciekawe jak to zweryfikują alpejskie rzeki w tym roku…
Podsumowując: świetna wycieczka dla amatorów kajakarstwa, którzy oprócz odprężającej wycieczki mają ochotę na odrobinę adrenaliny na „prawie górskiej rzece” (wiadomo jak to jest z „prawie”). Miłym akcentem były również kiełbaski wliczone w cenę spływu (10zł za dwa dni), zabezpieczenie w bardziej ryzykownych miejscach i możliwość wypożyczenia na miejscu sprzętu. Ogólnie brawa dla organizatorów za fajną imprezę i oby starczyło zapału na kolejne. Może tylko warto by było następnym razem przepłynąć się wcześniej i usunąć trochę rzecznego śmietnika ze spokojniejszych odcinków przed Lubaniem.
Poniżej jak zwykle kilka fotek (różnej jakości, compact radzi sobie tylko jak ma 100% dobrego światła).
ps. dlaczego owieczka? Ano tak mi się w pamięci utrwaliła.
Nosidło
Razem z wiosennym ociepleniem (przynajmniej teoretycznym) zaczęliśmy wybierać się na krótsze i dłuższe wycieczki, teraz już w trójkę. Po pierwszych doświadczeniach z nosidełkiem dla dziecka, pożyczanym od znajomych (dzięki Matejce z WGL), postanowiliśmy kupić taki wynalazek na stałe.
Na rynku dostępne są nosidła większości outdoorowych firm (Deuter, Salewa, Lafuma, Fjord Nansen, Tatonka). Po krótkim rozeznaniu na rynku zdecydowałem się na Deutera. W ofercie są trzy modele, przy czym najtańszy ma jak dla mnie trochę za mało „przestrzeni ładunkowej”, a najdroższy, hmm… jest najdroższy.
Tak więc wypadło na model Kid Comfort II, kompromis między „bajerami” a ceną. Co w wyposażeniu? Na pewno rewelacyjny system nośny, porównując do innych nosideł, a nawet do zwykłych plecaków które używałem, to ten z Kid Comfort jest rewelacyjny. Kieszeni w zestawie sporo i rozłożone całkiem sensownie, na uwagę zasługuje całkiem przydatna kieszonka na camelbaka, mój 3l zmieścił się bez problemu.
W wyposażeniu jest również miś-podróżnik, który natychmiast stał się najważniejszym elementem nosidła (trzeba tylko uważać bo ma tendencję do wędrowania własnymi ścieżkami). Całość jest bardzo lekka, więc można załadować „wyposażenia” do oporu (a dokładniej do limitu 22kg).
Do zestawu dokupiłem daszek od słońca z małą osłoną od deszczu, ale nie jestem pewien czy, biorąc pod uwagę nasz klimat, lepszym wyborem nie byłby pełen pokrowiec przeciwdeszczowy.
Po dwóch dniach używania na jednodniowych wycieczkach, nie udało nam się tylko wypracować sensownego układu pasków na czas spania, jedyny układ jaki wydawał się działać, to taki „na kanapkę” czyli mocniej ściśnięty, żeby mała mogla opierać opierać głowę bez obawy o zwichnięcie karku na nierównościach. Z jakiegoś powodu w testowanym wcześniej nosidle z wypożyczalni jakoś lepiej leżała, ale może to tylko złudzenie.
Ogólnie nosidło sprawuje się świetnie, a co najważniejsze, Amelka je polubiła. Szczególnie ten ostatni argument sprawia, że zakup uznaję oficjalnie za udany. Teraz zostaje tylko planować kolejne szlaki do przedreptania…















